Wśród młodzieży, zaobserwowałam nową falę - nagonki na fałszywych ludzi. I mnożące się infantylne manifesty pisane czcionką Calibri na zinstagramowanych zdjęciach. Fałszywi ludzie? A kto jest prawdziwy? Szczególnie w internecie. Tlenione małolaty z pomalowanymi na Hard Pink tipsami, nienawidzą fałszu, tak bardzo, że wynajmą kolegów do skopania cie w bramie, rzecz jasna, po to, żeby nie brudzić własnych rączek. To takie prawdziwe. Naturalne piękności, podkręcają własne zdjęcia w photoshopie, bo nie znoszą fałszowania urody sztuczną opalenizną, tapetują twarz w stylu "au naturel" kilogramem kosmetyków, bo wszystko inne, to przecież sztuczne. Natomiast te stylizowane na Audrey Tautou, noszą pod pachą Edgara Alana Poe, bo czarny kruk jest taki metafizyczny, zakładają okulary z szybkami, nie zdając sobie sprawy z tego, że ci którzy je noszą naprawdę, zepsuli sobie wzrok czytając po nocach a nie oglądając okładki. Są jeszcze takie wyzwolone, które osiągnęły kulminacyjny punkt emancypacji kiedy tata kupił im mieszkanie, zapłacił za studia i otworzył konto. Smutni chłopcy, szukający pocieszenia w szatanie na złość babci, opierający swoją wiedzę na smętnych wywodach Charlesa Mansona postawionego przed sądem. Przez wpajane od dziecka, czarno białe spojrzenie, mamy potrzebę przynależności, a czasem, żeby gdzies przynależeć, trzeba coś sfałszować, coś udać, jak inaczej wejść w subkulturę bez ośmieszania się nie wiedzą? Takie czasy, że nie należy pytać, należy wszystko wiedzieć, już na starcie. Na początku trzeba zmyślać... Potrzeba zrzeszania się w jakieś stada, rodzi zakłamanie. Są nas miliony i każdy jest inny, a to sprawia, że nikt do końca nie jest w stanie idealnie się dopasować. Można by tak długo i właściwie bez końca, bo obłuda, jest cechą człowieczeństwa. Nie da się od niej uciec, a na ramieniu każdego, siedzi taki mentalny edytor, który nas stylizuje. No proszę, kto nigdy niczego nie sfałszował niech pierwszy rzuci mięsem. Kto nigdy nie uśmiechał się do ciotki, zadającej idiotyczne pytania przy stole, w głębi duszy poddając ją najokrutniejszym torturom? Albo "wszystko w porządku, to tylko zmęczenie" zamiast "naprawdę mnie nudzisz"? Samo flirtowanie nawet, to istna symfonia fałszu.
Jim Carrey w filmie Kłamca, kłamca, zaprezentował utopijną wizję szczerego człowieka. No nie da się, chyba, że nagle ogarnęłoby to całe społeczeństwo i w pakiecie z prawdomównością, znajdowałaby się również wyrozumiałość. Fałszujmy sobie dalej, ale taktownie i z umiarem. Bo fałszywy człowiek też jest prawdziwy, jeśli tylko leży to w jego naturze.
Ciągnąc dalej, sprawę black&white, której słuszność wprost uwielbiam obalać...
Tvn24 zaatakowało mnie niedawno wstrząsającą wiadomością, że rodzice porzucili dziecko na lotnisku. Podkład muzyczny w reportażu, był chyba wzięty ze Szczęk, a wypowiedzi utrzymane w tonie piętnującym, co na pierwszy rzut oka, zdawało się być słuszne. Nawet miałam okazję zobaczyć jak wygląda Rzecznik Praw Dziecka, bo już myślałam, że to tylko postać fikcyjna. W każdym razie, było to w skrócie tak - rodzice z dwójką dzieci, udają sie w celach wypoczynkowych w kierunku Grecji, na lotnisku, okazuje się, że to młodsze ma nieważny paszport. Szybka decyzja, podrzucają dziecko obsłudze, dzwonią po kogo się da, żeby po nie dojechał, wsiadają, lecą, a w kraju powieszono na nich wszystkie dostępne psy, postawiono w stan oskarżenia i w ogóle nagle cała prokuratura była na nogach. Nie, ja nie popieram zostawiania dzieci na lotniskach, ale porobiło się naprawdę ostro. Jedni wsadzili by "wyrodną matkę" do więzienia i zabrali jej dziecko, drudzy mówią, że to przecież nic wielkiego (to ci którzy zostawiają w samochodzie śpiące niemowlęta, udając się do sklepu i również uważają to za rzecz normalną). Ja uważam, co następuje:
1. Kto nie sprawdza paszportu przed zagranicznym wypadem?!
2. Dlaczego zmartwiona i zbulwersowana obsługa, nie kazała tych "wyrodnych rodziców" zatrzymać przy odprawie, skoro podobno nie zgodzili się zająć dzieckiem, do przyjazdu opiekuna? Jak bym spróbowała wnieść na pokład cążki do paznokci, to by wstrzymali cały lot...
3. Matka nie jest wyrodna i jestem pewna, że kocha swoje dzieci, miała po prostu niewiele czasu na podjęcie decyzji, a my mamy całe dnie na rzucanie opinii.
4. Nie zostawiła dziecka na pastwę losu, opiekunkę zatrzymały korki, czy bóg wie co. Dodam, że np. nieletni pasażerowie mogą podróżować samolotem sami i znajdują się wtedy pod ścisłą opieką stewardess, czy w takim razie rodziców, którzy je wysyłają też należy ukarać?
5. Czemu nadal nikt nie zorientował się, że każde dostępne media bazują na ludzkich emocjach i używają konsekwentnie dobranych słów, dla zbudowania atmosfery?
6. Jasne, że dla tego dziecka, zapewne był to szok, ale nie nieodwracalny. Będzie się bało następnym razem, że rodzice mogą zniknąć, ale wrócili. I jeśli więcej się to nie powtórzy, to odzyska równowagę. Czemu nikt tak bardzo nie przejmuje się tymi dzieciakami z Izb Dziecka? Do nich nikt nie wraca...
7. Ciekawe jak dobrze się bawili w Grecji. I dlaczego nie wpadło im do głowy, żeby jedno z rodziców się poświęciło i zostało na miejscu, a drugie poleciało ze starszym dzieckiem. Bilet przecież można zwrócić...
8. Wniosek końcowy - po raz kolejny okazuje się, że każdy jest specjalistą od wydawania osądów, nie biorącym pod uwagę nic innego niż własne poglądy.
Czarno białe poglądy.
Keep calm, and start thinking, for christ's sake...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz