- bo przecież, jak by to było wyżej, to by nie spadł, tylko został tam w kosmosie.
Przejęła się kobiecina, bo wiadomo, taki pusty, czarny wszechświat... I bez jedzenia!
Ciekawe, swoją drogą ile już tam lata takich szkieletów w skafandrach... No ale ja ją rozumiem, bo jak chodziła do szkoły, to drugiej strony księżyca, jeszcze wtedy nie zamieszkiwali naziści. Później, przeczytałam, że spadając Felix osiągnął prędkość światła. Rzeczywiście, w takim razie pobił rekord, ba! zasłużył na nobla.
Astronomia, to jest taka chyba najmniej rozpowszechniona dziedzina wiedzy wśród zwykłych ludzi. Nasa kojarzy się ze strefą 51 a komety i meteory z Clarkiem Kentem. Lubię więc kolekcjonować takie fajne "mądrości księżycowe", jak je nazwałam.
"Ciekawe czy da się obejść księżyc?" - taaak, da się, w podskokach, jak wielką dmuchana piłkę!
"Przecież nie da się lądować na gwieździe, bo jest gorąca" - da się, w okularach k-pax'a, żeby nie oślepnąć...
"Jak te rakiety omijają gwiazdy? Da się nimi sterować?" - trzeba mieć prawo jazdy kategorii X i egzamin z międzyplanetarnego ruchu, plus bardzo dużo pary w rękach bo kierownica jest duża.
"Inne planety nie maja chmur, bo tam nie paruje woda" - widocznie kosmici piorą w azocie, chyba, że mocno poplamione, to w siarce.
Etc. Panie Lucas, coś Pan narobił? Było komedię romantyczną nakręcić...
Mamy Światowy Dzień Mycia Rąk. Z tej okazji, obiecuję - nie wezmę dzisiaj żadnej łapówki, choćby nie wiem, jak mi wciskali. Chyba, że chodzi o umywanie rąk. To obiecuję, umywam ręce od wszelkich nadprogramowych obowiązków tego dnia. Przyszła mi do głowy też Lady Makbet, z tym swoim uporczywym szorowaniem dłoni, a potem nerwica natręctw, polegająca na notorycznym myciu rąk, aż do kości. A jeżeli, to ten higieniczny aspekt, jest brany pod uwagę, proponuję Światowy Dzień Mycia Środków Transportu Miejskiego, bo moje czyste ręce i antybakteryjny spray, na niewiele się tam zdają, nawet po tym, jak ekspert TVN'u pokazał mi jak powinno się je myć poprawnie. Przez 30 sekund. A jeśli nie mam stopera, to co? No i gdzie się podziała ekologia? Minimum 10 razy dziennie, przez 30 sekund, mam szorować wyimaginowane bakterie e.coli a w Afryce ludzie padają jak muchy. Metoda detektywa Monka jest lepsza. Rękawiczki i chusteczki. A w ogóle, to najlepiej zostać w domu. W sterylnym kokonie. I w maseczce higienicznej, przed telewizorem oczywiście.
W którym to, Adaś, Nergal znaczy, będzie opowiadał, co go skłoniło do napisania książki. Nie uwierzycie, ale to wcale nie kasa, fame i sensacja, nie. Jemu się wydaje chyba, że jest wcieleniem Crowleya a te ciemne masy, znaczy my, jeśli miały kiedykolwiek, cokolwiek wspólnego z hedonizmem, to tylko encyklopedię, w której jest to hasło. Adaś ma misję, wytłumaczenia nam, za pomocą tego, co już kiedyś zostało powiedziane, dość banalnie wręcz, dlaczego religia jest zła a on nie. Niestety, klipy robi fajne, spoty reklamowe książki, tez niczego sobie, ale chyba długo jeszcze będzie musiał czekać na wpis do encyklopedii, pod hasłem filozofowie współcześni. Mój osobisty piedestał, odbiera mu Acidowy Titus, ze swoim:
"- Ty, a nie masz problemu z takim ubiorem, kiedy chodzisz na wywiadówkę czy do kościoła?
- Do kościoła? A gdzie to jest?"
I wszystko jasne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz