wtorek, 14 lutego 2012

Kryminalnie.

Telenowela "Mała Magda - Rutkowski - Policja" dobiega nieubłaganie do końca. Tym, którzy sądzą, że Katarzyna W. potrzymana w areszcie, o chlebie i wodzie, wyjawi jeszcze jakieś sensacyjne szczegóły, polecam przyjrzeć się sprawie Diane Downs z 1983r. Pani do dziś twierdzi, że to nie ona postrzeliła trójkę swoich dzieci w tym jedno śmiertelnie. Dostała dożywocie. I nie, tam gdzie siedzi, nie można wyjść warunkowo, jak by się to odbyło u nas, tam trzeba uciec.

Katarzyna pewnie wyjdzie wcześniej, no ale ona przecież zupełnie nieumyślnie upuściła dziecko i wywiozła je na zadupie, rozbiła sobie tył głowy, po czym dalej nieumyślnie opowiadała w mediach, że jej porwali... Jasne, była w szoku, kto by nie był po tym jak mu dziecko upadnie na próg. A zarzut nieudzielenia pomocy? No przecież po tępym urazie głowy, nikt już nie będzie prowadził akcji reanimacyjnej. A jak wiadomo, człowiek w szoku szybko i sprawnie kalkuluje co mu sie bardziej opłaca.

Niestety, medialny rozgłos zabrał jej Rutkowski. Z licencją, czy bez, technikę miał lepszą niż policja, która zabezpieczyła miejsce wypadku po dwóch tygodniach od zatrzymania matki. Lepiej późno niż wcale, no nie? Żeby nie było, że się panowie z dochodzeniówki nic nie uczyli. Ba! Lepsi są niż ci, co szukali małej Madeleine McCann w Portugalii. Bo ona się nie znalazła.

Do Rutkowskiego wracając - i co z tego, że się pcha na ekran? co z tego, że prał jakieś brudne pieniądze? Kto ich nie prał, niech pierwszy rzuci kamień (tak, oszukiwanie zusu też się liczy, tak jak kręcenie w umowach o pracę, i takie tam inne...) Wszedł, wysadził w powietrze a policja nie umie nawet posprzątać. Co się dziwić. W kraju w którym papierki są ważniejsze niż ludzkie życie, w którym ryzykowanie dla dobra sprawy jest niewyobrażalne, a zawód profilera kojarzony jest z szamaństwem - kryminalistyka zyskuje wartość teoretyczną... Ja wiem, wiem, że działania policji są utajnione, że muszą przecież przestrzegać prawa, że to nie Quantico ani Hollywood, ale ludzie, trochę energii, polotu, powołania! Na początek - obowiązkowe lektury dla policjantów. Jak poczytają trochę z nurtu true crime, to się może zaczną rzucać na głęboką wodę. W przenośni, bądź dosłownie, z przerażenia jak sztywny mamy śledczy kręgosłup.

Ile szkoleń przechodzą nasi specjaliści? Ile mamy polskich autorytetów w dziedzinie kryminalistyki liczących się gdziekolwiek indziej na świecie? Ja znam kilku... Tu nad Wisłą nie ma miejsca na eksperymentalne doświadczenia, które mogły by przynieść wielkie korzyści. Bo jak to tak? Detektyw bez licencji umie lepiej niż pan w czapce z orzełkiem? Jak można biedną matkę, której porwali dziecko przyszpilać do ściany? Jak to straszyć na przesłuchaniu? Przecież albo w mordę się leje, albo głaszcze pod stołem po kolanie. Tu dopuszcza się do prywatnych linczów, bo na wsiach przecież policyjna kadra nie musi być wykwalifikowana, tam nie ma seryjnych morderców, bo proboszcz pilnuje. Grunt, żeby bimbru nie pędzili po piwnicach. A jak znajdą poćwiartowane zwłoki, to się kilkanaście lat będą zastanawiać, co z tym zrobić.  Bo w polsce mało jest brutalnych przestępców. Złapanych. Reszta to zestresowani ludzie po prostu, przez rząd rzecz jasna, bezrobocie i niskie świadczenia socjalne. Tylko dlatego zabijają własne dzieci, rodziców i sąsiadów. Widzisz panie Tusk coś pan narobił? Palikot zalegalizował by jointy i od razu było by więcej miłości... Różnej miłości...

Pokolenie JP rośnie, na kształcenie pieniążków brak, ale premie za stadiony są, bo pani minister mówi - prawa przestrzegać trzeba. A jakie jest, no to już trudno. Kto się będzie teraz głowił, jak je zmieniać. Robotę z ACTA mają, a nie jakies pierdoły.
Co to za państwo w którym rola policji jest tak marginalna? Czemu nie inwestujemy we własne bezpieczeństwo? Skostniałe przepisy, dura lex sed lex, straż miejska, prokuratorzy od siedmiu boleści, jeden wojskowy co honorowo odstrzelił sobie policzek, pal sześć co chciał tym uzyskać. Pułkownik Przybył (Vidi Vici) jawnie się z niesprawiedliwością nie zgodził i zademonstrować chciał. Nie wyszło mu tak ładnie jak internautom, bo był sztuk jeden a nie 100 tysięcy.
Jak tu dyskusję o karze śmierci prowadzić, jak w Mielnie do tej pory nie wiedzą co to elektrownia atomowa i sie nie zgadzają, bo się nie zgadzać mogą. Turystów im zabierze... w sezonie są tak naspawani i nieprzytomni, że nawet jak by wybuchła, to by nie zauważyli. Zresztą, Czarnobyl jest rozchwytywany turystycznie.

Ja, tak samo jak i wyżej wymienieni, się nie zgadzam. Z założenia ogólnego. Więc podpalać się pod kancelaria premiera nie zamierzam. Postrzelać również, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nas jakiś monter zaskoczy szarpiąc za klamkę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz