środa, 15 lutego 2012

Lans, dziwki i różaniec.

 
Biblia to fajny gadżet. Nie wierzycie? To poszukajcie aplikacji na iPhona. Tak, tak, apostołowie w 3d, psalmy z podkładem dźwiękowym i wirtualne przybijanie Chrystusa. Biblią lansują się nie tylko zwolennicy, ale i przeciwnicy. Chociaż tym drugim niedługo będzie trudniej, bo jak tu odstawić profanum show - roztrzaskując własnego iPhona o ziemię?
Zawsze można bluźnić. Skończyć w sądzie i pogadać z dziennikarzem Faktu. Ale trzeba do tego być celebrytą. Gdybym to ja chodziła po podwórku, krzycząc, że autor biblii wciągał więcej niż Maleńczuk przed sylwestrem z polsatem, to ryzykowała bym jedynie laserowymi spojrzeniami sąsiadek. No może jeszcze Wyborczą w potylicę.

Nergal w kontrowersyjnym show Wojewódzkiego, miał szansę udzielić genialnej odpowiedzi na pytanie życia. Koncertowo jednak ja spieprzył, kierując się takimi banałami jak Beretowa Armia Chrystusa.
- Jakiego smsa wysłał byś bogu, gdybyś mógł?
- Boże, skoro jesteś wszechmogący, czy możesz stworzyć kamień, którego nie będziesz mógł unieść?
I co by mu odpisał? "Ok"?
No seriously? Mnie bardziej interesowałaby odpowiedź na pytanie, czy koniecznie trzeba mieć penisa, boże, żeby móc ci dobrze służyć? Bo do cholery, co było nie tak z papieżycą Joanną. Poza tym, że była ciężarna...

Nie rozumiem jednej rzeczy. Wierzę we Freuda jedynego i jego wszechmocność wielką, ale gdyby ktoś publicznie podarł egzemplarz jego dzieła, nie pozywałabym go do sądu, gdybym mogła. Z prostej przyczyny. Obrazić i poniżyć można mnie tylko wtedy, kiedy na to pozwolę. Widocznie jednak chrześcijanie sądzą, że ich bóg zamieszkał w kilku przedmiotach, które czczą. Wyobrażacie sobie zbiorowe pozwy pogan po poglądowej wizycie w tartaku?

Zwolenników szkoły Jezusa również dosięgnął lans. Komu przyszedł na myśl Hołownia? Właśnie. A co powiecie na telewizję IslamTV z charyzmatycznym prowadzącym, głoszącym, że palenie grzesznych żon jest cool? Nie wypada tak jakby. A mamy taka wolność przecież w tym katolickim kraju.
O krzyżu teraz będzie, jak już na państwo schodzimy. Tym to się dopiero na potęgę lansują. Palikot, bo w sejmie go parzy, a ortodoksyjny element geriatryczny, bo z pod pałacu usunęli. Ja tylko patrzę i tak się zastanawiam, co oni wszyscy by zrobili, jakby biednego Chrystusa na stryczek skazali... W sejmie, niech sobie wisi co chce, gwiazda dawida, krzyż, goła dupa Iwony Węgrowskiej, byle by tylko większą uwagę posłów przykłuwało to co się dzieje w tych ścianach a nie na nich.

Szkoda, że ta moda okołoreligijna, tak skrajna jest w obie strony. Wśród młodzieży gimnazjalnej szczególnie. Mamy dziewice kontra szmaty. Virgin vs. Sluts. A edukację seksualną stricte biologiczną, gdzies w pole wywiało. Nikt nie powie tym dziewczynkom, że rzerzączka i gwałty, są tak samo szkodliwe jak ostra wstrzemięźliwość. Obydwa czynniki wywołują zaburzenia psychiczne. Fizyczne jako tako można wyleczyć (o lansie na HIV też już gdzieś czytałam.) Nie żebym propagowała hipisowską wolną miłość. Natomiast jeśli ktoś o tym teraz pomyślał, to tylko mi te skrajności udowodnił.
Katolicy , mogliby uprawiać seks z głową i to przy zapalonym świetle przed ślubem! tak! Gdyby tylko potrafili przestać przerzucać wylansowane we własnym dzieciństwie demony, na swoje pociechy. A zamiast prześcigac sie w karatach medalikowych, na wszystkie uroczyste sakramenty, sprezentowali dzieciom mądrą literaturę. Wisłocka chociażby. No, dobra, może byc i iPhone z aplikacją "Gabinet Starowicza"...

Nie jestem tolerancyjna. Uważam jednak, że każdy powinien wierzyć sobie w co tam lubi. Ze szkodą dla siebie wyłącznie, a nie dla innych, przy okazji. Oni naprawdę tam, w samym sercu Afryki, nie potrzebowali waszych krzyży i koszulek caritasu. Ale im je zawieźliście, razem z zamętem. To nie zapomnijcie, że zbieracie co siejecie... Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz