piątek, 17 lutego 2012

Przewroty

Piszę w przemoczonych skarpetkach. Wcale mnie to już nie dziwi, bo służby oczyszczania miasta, zwarte i gotowe są dopiero w okolicy maja. Znaczy chyba maja przydziały łopat do odśnieżania wtedy, bo tak na zimę już im się zawsze zdążą zużyć. No i wiadomo, kilka służbowych sztuk trzeba po rodzinie rozdać, taką szczodrość we krwi mamy.
Do pracy podróżowałam dzisiaj pierwszą klasą. To jest wtedy, kiedy możesz usiąść i nikt nie wbija ci kanta swojej teczki gdzieś w żebro, nie staje ci na stopie i nie zaciąga rajstop torbą.

Scjentolodzy skończą marnie. Jestem pewna, że byłoby inaczej, gdyby założycielem był Lovecraft. Hubbard za mało ćpał, albo ćpał za mało tego co potrzeba. "Bitwę o ziemie" czyta się tak, jakby ktoś próbował zatańczyć Lema... Cóż, jednak sa tacy co wolą rozumnych kosmitów od potężnego Cthulhu. W każdym razie, panowie scjentolodzy, we Francji mają już pozamiatane. Bawili sie we Freuda, stosując tzw. audytowanie. Czyli - przychodzi baba do lekarza (a lekarz mówi - Witam, nazywam się Ethan Hunt...) u lekarza, każą jej opowiadać o najbardziej traumatycznych przeżyciach, najlepiej z dzieciństwa i samo to opowiadanie ma jej pomóc na depresję. No jeszcze trochę witaminek dostanie, bo ma nerki za zdrowe i już! Cała psychiatria bierze w łeb. A terapeuty nie obowiązuje tajemnica lekarska, więc gdyby ktoś zastanawiał się, czy to co piszą w biografiach Travolty, to prawda, ma juz odpowiedź. W Paryżu właśnie, jedno z takich audytowań, nie dość, że nie wyleczyło pani z depresji, to ją pogłębiło, zbankrutowało i zniszczyło zdrowie witaminkami. Złożyła pozew, wygrała i finito. Oczywiście, sekta jako sekta, istnieć może dalej, ale ze statusem organizacji przestępczej.
A Crowley ma taką złą opinię...

Mamy dzisiaj dzień palenia jointa po sejmem. Tak, będzie Palikot. I Kora. Z mężem. Przewidują ok 200 osób. Jeśli zastanawiasz się, gdzie Twój nastolatek będzie ok 14, to sprawdź czy nie śpiewa Luccioli pod sejmem. Zastanawiam się, na co oni liczą? No popalą sobie trochę, porzucają się na bruk niczym Rejtan, a policji i prokuraturze w to graj. Przyda im się renoma, chwilowa bo chwilowa, ludzi z klasą. Bo lac po krzyżu nie będą, nie sądzę... Kilku spiszą, żeby mieć na zaś, kilku zatrzymają, pare grzywienek, kilka tysiączków do łapki, trochę wyroczków. Jeśli uczestnicy oczekują wrogiego rozpędzania, armatek wodnych i gumowych kul, to się chyba przeliczyli. Zmian w Ministerstwie Sprawiedliwości też raczej facebookowym  flashmobem nie zaprowadzą. Możliwe też, że przejdzie bez echa zupełnie. To jak z tymi gejami i lesbijkami. Wychodzą na ulicę, zamiast się cieszyć tym co lubią bez robienia szopek. Spróbuj powiedzieć, że ci się to nie podoba, to cię zlinczują. Za bycie homofobem, tudzież za sztywniactwo i popieranie policji...

Ja też zorganizuję flashmob. Będę walczyć o prawo do sikania na dworze. Bo kibli jest mało i brudne, a za ulżenie własnym potrzebom fizjologicznym grozi mi mandat.
Moje dziecko, anarchistka, w lato zawsze olewa prawo pod krzaczkiem...
Transparenty w dłoń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz