środa, 26 września 2012

Ekotrend - jak wywalić worek złota w błoto

Nadal mnie to bawi, jak ludzie muszą czymś usprawiedliwiać swoje gadżeciarstwo, tudzież zwykły ekscentryzm, jakkolwiek to brzmi. No bo czy znajdzie się ktoś, kto powie - kupuje energooszczędne żarówki, ponieważ w mojej ulubionej gazecie, napisali, że są ładne i były takie kolorowe zdjęcia... albo inaczej - kupuje dziecku takie modne drewniane zabawki, żeby te tandeciary z przedszkola, wiedziały co to wyższa klasa. No przecież, że nie. Jest na to usprawiedliwienie! Ekologia się nazywa. Mówi się - myję podłogę ekologicznie - sodą, bo moje dziecko ma uczulenie. Na co? I jak ty myłaś wcześniej tą podłogę, że było to szkodliwe dla dziecka?
Bo bycie ekorodzicem, to już w ogóle jest teraz dziki szał. Jedzenie - ekologiczne, wychowanie - ekologiczne, zabawy - ekologiczne, a w skrócie, to wygląda tak:

  • Używamy pieluszek wielorazowych, jak najwcześniej możemy zacząć wysadzać dziecko.
Wiem, przecież wiem, że sama nosiłam taka tetrę i dobrze było. Ale nie dajcie się zwieść. Tu nie chodzi o kawałek szmatki zapięty agrafką. Tu chodzi o dizajnerską pieluchę wielorazową, z kieszenią o taką. Niestety, te 80zł nie załatwia sprawy. Bo na dzień, dla średniego malucha potrzeba 3 takie pieluchy i 6 wkładów. Na dzień! Koszt? Wkład to 40zł, więc takie eko sikanie, kosztuje nas 480zł plus cała ta woda, która trzeba zużyć do prania. Chcę zobaczyć takie hardkorowe eko mamusie, jak piorą ręcznie te prawdziwe tetrowe pieluchy, jak je prasują, składają i jak je chętnie zmieniają przy ludziach - wtedy uwierzę, że to sprawa czysto ideologiczna. No i po co ja mam jak najwcześniej to biedne dziecko wysadzać?A zaraz, już wiem, jeśli ma iść na uniwersytet w wieku 6 lat, to dobrze by było, żeby w wieku 6 miesięcy, korzystało z dorosłej ubikacji...
W reklamach pampersów, mówią, że trzymają wszystko nawet 12 godzin. Chciałabym wyjaśnić, że to nie oznacza, zmiany pieluszki raz na 12 godzin, może dzięki temu, dzieci przestana dostawać niewyjaśnionych wysypek, branych za uczulenia, no i oczywiście, trzeba by też, trochę się wysilić, i odgadnąć do jakiego kontenera się wrzuca takie pampersy zużyte, no nie? Plastik? Papier? Odpady komunalne? Ja wiem, sprawdzałam, bo naprawdę interesuje mnie recykling, a nie moda.


  • Prowadzimy ekologiczny dom: wymieniamy chemiczne środki czystości na naturalne.
Sprawdzałam. Są takie orzechy piorące. Serio, wrzucasz orzech do pralki i jechane. Do końca świata się nie zużywa. Ale przy okazji tez nie dopiera, ani dziecięcych ubranek, ani białych rzeczy, ani nic po prostu, chyba, że by to była lekko zakurzona ekologiczna bawełna. Ma ktoś takie ubrania? To chętnie oddam tego orzecha, bo nie stac mnie na wymianę garderoby tak, żeby była w 100% z takiej bawełny. To powstało w założeniu po to, żeby pozbyć się chemii, proszku i płynów do płukania. Ok. Pralki tez radzę się pozbyć, bo bez odkamieniania długo nie pociągnie, choćby nie wiem co. A może by tak jeszcze bardziej rewolucyjnie, skoro kamień jest z wody, a chemia jest zła, wrzuć pranie do pustej miski, dołóż tego orzecha nieszczęsnego i zostaw na tydzień w schowku, może się wyczyści siłą woli.
Okna. Podobno można je myć woda octem i cytryną. Owszem, jak się mieszka w puszczy białowieskiej, to pewnie tak. Bo tu u nas w mieście są zupełnie nieekologiczne spaliny, których bez smug nie da się doczyścić ekologicznym sposobem. Sprawdzałam to również. Tydzień myślałam, że jest mgła. A potem kupiłam zwykły płyn do szyb, po którym plastikowe opakowanie używam do dziś, bo teraz kupuję koncentrat i rozcieńczam.
Za to zmywać, można w płatkach mydlanych, occie i sodzie. Spoko. W harcerstwie uczyli mnie zmywać w piasku nawet. I wody było trzeba mniej do zmycia tego piachu niż do zmycia tego cholernego mydła. O nalocie na szklankach nie wspomnę, na talerzach nie było widać, bo kolorowe, więc może to jakieś wyjście. A może najlepiej, byłoby ograniczyć swoją zastawę do niezbędnego minimum, i kupować wydajne, a nie reklamowane przez aktorów w tv, płyny do mycia?
Kwestia podłogi, pozostaje dla mnie zagadką. Jak to umyć sodą? No i czemu właściwie, czy czyjeś dziecko jeździ językiem po podłodze świeżo umytej cifem? Czy może zlizuje z zabawek mniej kurzu, roztoczy i bakterii, kiedy upadają na podłogę umytą szamańskim specyfikiem? Błagam...


  • Podajemy zdrową żywność: naturalne produkty, najlepiej kupione u sprawdzonych rolników, posiłki przygotowujemy w domu.
W domu? Poważnie? Na pewno nie w lesie? I na pewno nie muszę najpierw sama upolować tych posiłków?
Bo nie wiem, gdzie znaleźć sprawdzonego rolnika. Kupuję warzywa ze straganów. I z całego serca, współczuję tym, którzy jedzą te z hipermarketów. Ale co jeszcze mam zrobić? Jeździć po podwarszawskich wsiach i szukać dostawcy ekologicznej jagnięciny? Naturalne produkty... To już nie o to chodzi, że sa drogie, a są, jak by były pozłacane. Nasz organizm, jest tak skonstruowany, że radzi sobie z toksynami w niezbyt dużej ilości. Mam wrażenie, że mamy, zaopatrzone w sterylizujący wszystko dookoła spray o tym zapomniały. Jesteśmy świetnie skonstruowanymi maszynami, które są w stanie do wielu warunków się przystosować. To jak z tymi antybiotykami i sztuczną witaminą c. Nie biorę i choruję dwa dni, podczas gdy inni umierają na grypę dwa tygodnie, obłożeni stertą lekarstw. Chyba, że to taki punkt dla tych, którzy żywią siebie i dzieci "na telefon" a garnki w kuchni mają tylko do ozdoby. To rozumiem, dla nich naturalny produkt, to faktycznie mógłby być ketchup, przecież z pomidorów jest...


  • Zabawki z recyklingu: używamy do ich produkcji starych kartonów, butelek, rolek po papierze toaletowym - wszystkiego, co się nada.
- Co dostałaś na gwiazdkę, bo ja iPhona?
- A no, konika z rolek papieru toaletowego.

To jest fajna zabawa. Owszem. Ale robienie z tego standardu, już nie. Mam dać niemowlakowi karton do zabawy? Żeby go zjadł? Czy lepiej szklana butelkę, żeby potłukł? Bo nie plastikową przecież. Ekorodzic nie ma plastikowych opakowań. Mleko w szkle, sok naturalny w szkle, woda z filtra...
Dziecko w wieku przedszkolnym może się tym zainteresować, ale się nie zadowoli i nie da się tego uniknąć, chyba, że odizolujemy je w eko sekcie. Zmienimy mu szkołę, otoczenie, wypierzemy mózg, żeby było takie samo jak my. W końcu jest nasza własnością.


Kiedyś, ekologia, to była zwykła troska o naturę. Z tym mi się kojarzy. Z nieśmieceniem, nie wyrzucaniem makulatury i sprzętu elektronicznego do jednego worka, ze zbieraniem baterii, żarówek, oszczędzaniem wody, prądu, wyłączaniem telewizji ze stand by, z wyłączaniem ładowarek na noc, nie niszczeniem zieleni, z szacunkiem i jeszcze milionem pewnie, drobnych rzeczy, drobnych, które się sumują.
Dzisiaj, to marketing. Eko korporacje i recykling w sieciówkach, na chińskich T shirtach .




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz