środa, 27 czerwca 2012

Tumiwisizm i LejęNaToizm, czyli Antyhumanizm.

To nie ja wstaje lewą nogą z łóżka, to po prostu ziemia się kręci w złym kierunku.
Gdzie ja, kurde, żyję?

Jak trzeba było Korze chałupę przetrząsnąć to akcja zorganizowana w dwie sekundy, jak małolatów podsłuchiwać, czy przypadkiem na osiedlu skrętów nie dystrybuują, to pół komendy zaangażowane, ale jak dziecko znika, to dwa lata się nikt nie zorientował... Nikt nic nie widział, nie słyszał, lunatycy normalnie. Ja mam uwierzyć, że te baby moherowe, które w każdym zakątku świata mają swoją ławeczkę, nic nie zauważyły? Przecież one lepiej od ciebie wiedzą zwykle, co masz w lodówce. A tu proszę, na komendę nie zgłoszą podejrzeń, bo nie są pewne, ale tylko spróbuj im w grządkę pod blokiem wdepnąć i od razu masz teczkę w prokuraturze. To i tak jeszcze nic. Okazało się, że na martwe dziecko, można pobierać zasiłek. Taki kraj bogaty, a co! Bo wywiad środowiskowy, który powinien być robiony okresowo, to służy tylko temu, żeby nierozgarnięty urzędniczyna, odnotował, czy przypadkiem nie masz za drogich sprzętów w domu, bo jak masz, to twój zasiłek zapewne wyląduje u jakiejś matki dziecka widma...
Swoją drogą, te dzieci, to już chyba gorzej mają niż psy. Nie żebym zwierzątek nie lubiła, ale jak tak patrzę w ten telewizor, to mi się wydaje, że na ludziach większe wrażenie robi szczeniaczek na łańcuchu, niż rodzicielskie patologie.
Chociaż...
Był sobie kiedyś pan, rzekomo "artysta", co się nazywał Guillermo Habacuc Vargas. Postanowił, ze śmierci uczynić dzieło sztuki. Idea świetna, wykonanie kontrowersyjne, bowiem bohaterem głównym, stał się pies z ulicy. W marnej kondycji, rzecz jasna. Pan "artysta" przywiązał psa w galerii. Sznurkiem. Do ściany. Zdjęcia można podziwiać w internecie do dziś. Nie muszę chyba pisać o tym, jaką burzę wywołała ta ekspozycja. PETA zestrzępiła sobie palce i języki w petycjach...
A ja to widzę tak.
Galeria pełna pań wyglądających jak milion dolarów, panów, którzy bez garnituru, nie znaczą nic i dziennikarzy, podjaranych wizją nagłówka, ze słowem sadysta. I wszyscy oni, pokazują tego konającego psa paluchami. Fantastycznie. Osobiście chrzanię petycje. Jak przy temperaturze -20 widzę psa, przywiązanego pod sklepem, to go kurcze odwiązuję, bez pytania o zgodę i słania podań, do rzeczników praw zwierząt. Czemu tam nikt tego nie zrobił?
Temu właśnie, moim zdaniem miała służyć, cała akcja. Nie zabiorę stanowiska w tej sprawie, bo zostanę zlinczowana za to, że nigdy się nie poryczałam jak tata Simby, w Królu Lwie został zadeptany przez antylopy, czy coś tam... 
Aha, no i nie ruszają mnie w ogóle małe, puchate, słodkie kotki. Wole duże, inteligentne, niezależne i zdystansowane kocice, które czasem tracąc na chwilę swoja klasę, skaczą za światełkiem po ścianach jak naćpane.
Wracając do tematu Nic Nie Widzenia, Nic Nie Słyszenia, Nic Nie Mówienia i Nic Nie Wiedzenia Ogólnego, to ma to też przełożenie na relacje interpersonalne, a nie tylko na obyczajowe skandale. Ja tam na przykład się mądrze tak samo w plecy jak i w twarz, wszystko wiem, widzę i słyszę, to co z tego, że czasem źle? Dopuszczam możliwość wyprowadzenia mnie z błędu, ale to nie moja wina, że ludzie już dawno utracili zdolność zainteresowania, zamieniając ją na zdolność stawiania osądów, przynajmniej spora większość. No a w takim środowisku zewnętrznym, to trzeba ewoluować i osiągnąć szczyt zadowolenia w milczeniu. Więc powiedz mi coś, czego nie przeczytam w internecie, albo zachowaj ciszę, żebym mogła to wymyślić sama. 


Ponieważ, jak to ładnie zauważył jeden hinduski pan filozof - miarą zdrowia, nie jest dobre przystosowanie do chorego społeczeństwa, to można się chociaż pokusić o próbę poznania tej choroby, żeby zrozumieć jak jej uniknąć.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz